Trudno w to uwierzyć, ale piłkarze Górnika Zabrze musieli czekać aż 54 lata, by móc znów podnieść w geście triumfu Puchar Polski.
W ubiegłą sobotę, 2 maja, w finale Pucharu Polski na stadionie PGE Narodowym w Warszawie spotkały Górnik Zabrze i Raków Częstochowa. Choć klub z Częstochowy znajduje się w ligowej tabel tuż za piłkarzami z Zabrza to jednak on był faworytem tego spotkania. Przemawiała za tym zarówno aż dwa razy większa od rywali ze Śląska wartość zawodników, stabilność drużyny i doświadczenie pucharowe ostatnich lat. Gdy ostatnie lata były czasem walki dla Górnika o bezpieczne miejsce w środku ligowej tabeli, Raków regularnie gościł na samym szczycie piłkarskiej Extraklasy i w finale Pucharu Polski, zdobywając to trofeum w 2021 i 2022 roku, co miało oczywiście także przełożenie na udział Częstochowian w europejskich pucharach.
Pierwsze 20 minut meczu było bardzo chaotyczne w wykonaniu obydwóch drużyn. Górnicy byli szybsi dzięki temu z łatwością odbierali piłki zawodnikom Rakowa. Jednak nie przekładało się to na budowanie ataków, czy strzały na bramkę rywali. Powoli, z minuty na minutę Zabrzanie się rozkręcali. Zaczęli nie tylko dominować na środku boiska, ale coraz bardziej przenosić grę pod pole karne Rakowa i w końcu w 32. minucie dopięli swojego. Roberto Massimo, niemiecki piłkarz pochodzenia włosko-liberyjskiego, grający na pozycji prawego napastnika w Górniku Zabrze, pięknym strzałem głową, po dośrodkowaniu z rzutu rożnego, pokonał bramkarza Rakowa, Oliwera Zycha.
Trybuny z zabrzańskimi kibicami eksplodowały z radości! A trzeba dodać, że po przykrych kibolskich ekscesach, które w ostatnich latach miały miejsce w trakcie finałów Pucharu Polski, mogliśmy wreszcie oglądać na trybunach prawdziwych kibiców, którzy przyjechali do Warszawy wspierać dopingiem piłkarzy swoich klubów.
Po zmianie stron Górnik znów się napędzał i dążył do strzelenia drugiej bramki. Udało się to w 65. minucie. Młody, utalentowany zawodnik, rodem z Ukrainy, występujący pierwszy sezon w barwach Górnika Zabrze, Maksym Chłań, rozpracował częstochowską obronę i trafił do bramki Rakowa, ustalając wynik na 2:0. Raków próbował jeszcze złapać kontakt, ale bez efektu. Górnik już nie oddał triumfu!
Legendarny Górnik Zabrze wraz ze zmianą ustrojową i upadkiem polskiego górnictwa stał się klubem miasta Zabrze. Klubem może słabiutkim finansowo, ale ciągle bogatym w ludzi, którzy oddawali mu swoje serce, i to oni pozwolili mu przetrwać. Byli nimi jego prezesi, jak choćby dr Zygfryd Wawrzynek. Trenerzy: Adam Nawałka, Jan Urban, czy obecny, Słowak, Michal Gašparík. To legendarni piłkarze Górnika jak Stanisław Oślizło, który 6-krotnie zdobywał z Górnikiem Pucharu Polski na przełomie lat 60. i 70. XX wieku (1965, 1968, 1969, 1970, 1971, 1972), a potem zawsze był z klubem i piłkarzami z Roosevelta. Jest nim Łukasz Milik, brat świetnego napastnika Arkadiusza Milika, obecny dyrektor sportowy Górnika i przede wszystkim Lukas Podolski. Piłkarz, który w swojej karierze osiągnął wszystko, ale pragnął jeszcze tylko spełnić marznie z dzieciństwa i zostać piłkarzem Górnika Zabrze. Nieocenione jest wrażenie jakie na piłkarzach drużyny z Zabrza robi zaangażowanie i oddanie dla klubu właśnie mistrza świata Lukasa Podolskiego. Popularny „Poldi” działa jak magnes, jest wzorem i spoiwem tej drużyny. W tych dniach stanie się właścicielem Górnika i będziemy mogli zobaczyć czy to co wniósł swoją osobą dla Górnika na boisku, uda mu się przełożyć na budowanie siły zabrzańskiego klubu w roli jego prezesa.
W ubiegłą sobotę marzenie o wzniesieniu Pucharu Polski po 54 latach znów zrealizowali piłkarze z Zabrza. Na murawie z pucharem w rękach stanęły legendy i ci którzy marzą o grze w największych klubach. Wszyscy powiedzieli to samo: „to wszystko dla nich, dla kibiców i dla Górnika Zabrze”.
Tekst ukazał się w Radiu 3ZZZ w dniu 09.05.2026 roku:
Mój blog: w drodze na Alderaan
Facebook: www.facebook.com/gosia.pomersbach
(fot. YouTube Górnik Zabrze, https://www.youtube.com/watch?v=v2FiCA5TEp8)


















