W dzisiejszej audycji mam dla państwa żeglarską historię, która jak żadna inna nadaje się na filmowy scenariusz. To historia pierwszego Polaka, który opłynął świat dookoła. I nie jest nim ani Leonid Teliga, który jako pierwszy Polak, samotnie okrążył Ziemię na drewnianym jachcie s/y Opty, ani Henryk Jaskuła – pierwszy Polak i trzeci żeglarz w historii, który samotnie na jachcie Dar Przemyśla, bez zawijania do portów okrążył Ziemię. Myślę, że w naszej audycji kiedyś znajdziemy też miejsce dla tych wybitnych polskich żeglarzy. Dziś spotkamy się z Władysławem Wagnerem.

Nasz bohater urodził się 17 września 1912 w Krzyżowej Woli koło Starachowic, ale wkrótce jego rodzina przeprowadziła się do Gdyni. Tam, w naturalnym otoczeniu morskim, Wagner zafascynował się żeglarstwem, wstąpił do morskiej drużyny harcerskiej i ukończył kurs żeglarski.

Pod wpływem książki Joshuy Slocuma „Sam jeden żaglowcem naokoło świata” postanowił również opłynąć ziemię, żeby – jak sam później wspominał – „przyczynić się do otwarcia drzwi Polsce na morze”.

W roku 1931 znalazł na gdyńskiej plaży zagrzebany w piasku wrak łodzi rybackiej. Żagle szył sam na maszynie do szycia swojej mamy, a w pracy przy jachcie pomagali koledzy z drużyny harcerskiej. Przeprowadzili remont kadłuba, postawili maszt, założyli takielunek i ożaglowanie. 19 marca 1932 roku jacht, który nazwali „Zjawa” został zwodowany. Władysław Wagner miał wtedy niespełna 20 lat.

W tym samym roku w lipcu, wraz z przyjacielem Rudolfem Korniowskim, zdecydowali się spełnić swoje marzenia. Powiedzieli rodzicom i znajomym, że płyną w wakacyjny rejs po Bałtyku, gdy tymczasem rozpoczęli swoją podróż dookoła świata na 8 metrowym jachcie pod polską banderą przystosowanym wprawdzie do morza, ale nie przystosowanym do żeglugi przez oceany, bez niezbędnego wyposażenia i przyrządów, a nawet aktualnych map. Nie znali angielskiego, nie mieli pieniędzy, a co gorsza żeglarze nie mieli też wiedzy koniecznej do rejsów tej skali – z drugiej strony gdyby ją mieli, może nie odważyliby się na tą podróż.

Popłynęli na zachód, korzystając z harcerskiej busoli, która szybko ich zawiodła i zamiast do, położonej między Szwecją a Danią, Zelandii dotarli do Olandii, które dzieli odległość około 200 km. Od tej pory postanowili płynąć wzdłuż brzegu. Następnie przez Kopenhagę, gdzie zatrzymali się, by naprawić łódź, dopłynęli do Lizbony. Tam dołączył do nich trzeci żeglarz, obieżyświat Frydson. Niedługo po Nowym Roku przycumowali w Casablance i spotkali się ze znanym żeglarzem Alainem Gerbaultem. który gdy zobaczył „Zjawę” – jacht młodych żeglarzy bez słowa odszedł. Gdy Wagner spotkał go ponownie na Thaiti, tłumaczył, że nie chciał zawierać znajomości z kimś, kto jest straceńcem i na pewno utonie.

W Dakarze na jachcie zamontowali drugi maszt, by zwiększyć powierzchnię żagli i zarazem prędkość. Stamtąd „Zjawa” popłynęła przez Atlantyk docierając do Belem w Brazylii. W Belem jacht opuścił kolega Wagnera – Rudolf Korniłowski. Wagner z Frydsonem żeglowali dalej do Panamy. Niestety ich łódź była już wtedy w nie najlepszej kondycji i przeciekała.

W Panamie Wagner sprzedał „Zjawę” i podzielił się pieniędzmi po równo z towarzyszem, mimo że potrzebował ich na nowy jacht – takie było jego poczucie sprawiedliwości, którym zjednywał sobie ludzi. Nie zrezygnował też z dalszej wyprawy. Władek Wagner spisywał swoje wspomnienia z dotychczasowej wyprawy i wysyłał je do Polski. W Polsce wspomnienia druha Wagnera ukazały się w wydaniu książkowym się pod tytułem „Podług słońca i gwiazd” i cieszyły się dużą popularnością. Za zaliczkę otrzymaną od wydawcy polski żeglarz kupił nową łódź, którą jednak musiał samodzielnie wykończyć. Tymczasem do Panamy przybił polski statek „Dar Pomorza”, na którym świat opływali harcerze. Harcerska załoga pomogła druhowi Władkowi w przygotowaniu i wyposażeniu łodzi. Przeprowadziła też go na holu przez Kanał Panamski i Wagner z nowym załogantem wypłynął na Pacyfik. Tym razem jednak Polak miał mniej szczęścia. Dotarł na Galapagos, Markizy i Samoa. Nękany przez sztormy popłynął w kierunku Fidżi, gdzie rejs znów został przerwany. „Zjawa II” przegrała walkę z robactwem i została sprzedana.

Jest rok 1936. Nasz młody kapitan trafia po kilku miesiącach na Fidżi do Australii. Otrzymuje tu wsparcie finansowe od Polonii i udaje się do Ekwadoru gdzie buduje nową jednostkę według własnego projektu.

„Zjawa III” wypływa z Ekwadoru w lipcu 1937 roku i dociera do Australii. Wagner zostaje znów w Australii na dłuższy czas, by opowiadać o swoim rejsie i zbierać pieniądze na jego ostatni etap. Następnie z dwoma australijskimi załogantami, płynie wzdłuż Wielkiej Rafy Koralowej, przez wyspy Pacyfiku, Ocean Indyjski i dalej przez Morze Czerwone. Przepływa przez Kanał Sueski i trafia na Morze Śródziemne. W kolejnych odwiedzanych portach czuć już atmosferę zbliżającej się wojny. Wagner śpieszy się do Gdyni, by zdążyć przed jej wybuchem. U wybrzeży Portugalii zamyka pętle i staje się pierwszym Polakiem, który opłynął świat dookoła.

21 sierpnia 1939 roku zacumował w Southampton. Wojna go uprzedziła i Władysław Wagner już nigdy nie powrócił do ojczyzny. Pozostał w Anglii. W czasie wojny zaciągnął się do marynarki wojennej. Potem był rybakiem morskim. W 1959 roku wyjechał do Portoryko i założył  tam własną stocznię jachtową, a 10 lat później zamieszkał na Florydzie, gdzie zmarł w 1992 roku.

Władysław Wagner jest pierwszym Polakiem, który opłynął świat. Dokonał tego mając tylko marzenia, które postanowił zrealizować.

 

Tekst ukazał się w Radiu 3ZZZ w dniu 02.03.2024 roku:

 

Mój blog: w drodze na Alderaan

Facebook: www.facebook.com/gosia.pomersbach

 

Władysław Wagner – Wikipedia

 

Wagner Wladyslaw (fot. prnt. screen z: https://www.youtube.com/watch?v=1lyNvq7vPWc)