Mamy gorąco, a temperatury panujące na tenisowych kortach jeszcze dodatkowo nas rozgrzewają, postanowiłam więc dziś państwa trochę schłodzić i jeszcze przed rozpoczęciem XXV Zimowych Igrzysk Olimpijskich Mediolan – Cortina d’Ampezzo, trochę opowiedzieć zwłaszcza o tym drugim mieście będącym gospodarzem Igrzysk, które rozpoczną się już za 4 tygodnie.

Na początek jednak kilka ciekawych olimpijskich informacji.

Pierwotnie chęć organizacji tej zimowej olimpiady zgłosił osobno Turyn, Mediolan i Cortina. Włoski Komitet Olimpijski zgłosił więc jedną kandydaturę organizatora składającą się z tych trzech miast. Ale okazało się, że olimpijska idea pokoju i zawieszenia broni, nie zdołała pogodzić od lat rywalizujących z sobą Mediolanu i Turynu. Jeszcze przed ostatecznym głosowaniem na gospodarza igrzysk, obrażony Turyn wycofał swoją kandydaturę. Zawody olimpijskie będą jednak rozgrywane nie tylko w Mediolanie i Cortinie, ale dołączyły do nich jeszcze przepięknie położona w dolinie Aosty, Valtellina i Val di Fiemme, narciarska mekka we włoskich Dolomitach. Zawodnicy będą rozlokowani w 6 wioskach olimpijskich, co znając Włochów może stanowić niezłe wyzwanie logistyczne.

Na XXV Zimowe Igrzyska Olimpijskie swoich reprezentantów wyśle 92 państwa. Po raz pierwszy wystąpią na olimpiadzie zimowej: Benin, Gwinea Bissau i Zjednoczone Emiraty Arabskie, a ze względu na trwającą inwazję Rosji na Ukrainę, zawodnicy z Rosji i Białorusi będą uczestniczyć jedynie jako neutralni sportowcy. Zawodnicy wystartują w 116 konkurencjach. Po raz pierwszy w programie igrzysk mamy skialpinizm, czyli narciarstwo wysokogórskie. Będzie też kilka nowych konkurencji, głównie w saneczkarstwie.

Ceremonia otwarcia igrzysk ma odbyć się na stadionie San Siro w Mediolanie, tym na którym na co dzień rywalizują piłkarze AC Milan i Milano. Już zapowiedziano, że tą uroczystość uświetnią piosenkarki Mariah Carey i Laura Pausini. Ceremonię zatytułowano „Harmonia” – w znaczeniu muzycznym, czyli sztuka łączenia dźwięków w jedno spójne współbrzmienie, które dodaje głębi i emocji utworowi. Już 6 lutego zobaczymy czy to się uda zrobić twórcy i uczestnikom tej ceremonii.

Zamknięcie Igrzysk będzie miało miejsce w starożytnym amfiteatrze w Weronie, tzw Werońskiej Arenie, a jego tematem ma być „Piękno in Akcji”.

Oficjalnymi maskotkami igrzysk są gronostaje, Tina i Milo.

A teraz ubieramy narty i skaczemy prosto do doliny d’Ampezzo. Nie każdy wie, że pierwszy raz Igrzyska w Cortinie miały odbyć się w roku 1944. Plan ten jednak pokrzyżowała wojna, a impreza została przesunięta w czasie. Dokładnie 26 stycznia 1956 roku rozpoczęły się w tym górskimi miasteczku, VII Zimowe Igrzyska Olimpijskie.

Dla Polski ta olimpiada sprzed 70 lat ma szczególny wymiar. To tutaj Polska zdobyła swój pierwszy medal Zimowych Igrzysk Olimpijskich. Tym pierwszym medalistom był Franciszek Gąsienica Groń z Zakopanego, który zajął 3. miejsce w kombinacji norweskiej.

29 stycznia odbyły się zawody skoków.

„Napaliłem się na ten skok, chciałem uzyskać na rozbiegu jak największą szybkość. Coś poknociłem, w końcu wystartowałem przy zachwianej równowadze. Błyskawiczna myśl: rany boskie, nie przewrócić się na rozbiegu. To wystarczyło, dekoncentracja, już próg skoczni, wybijam się za wcześnie. Straszne, lecę na głowę. Końce nart dostają zeskoku, jakimś cudem się odchylam, odbijam palcami, zjeżdżam w dół, ale skok jest z upadkiem. Łzy leją mi się po policzkach, co za straszny pech. Przez dwa tygodnie na tej skoczni lądowałem najdalej ze wszystkich, ani razu się nie przewróciłem i musiało to mieć miejsce akurat teraz.” – wspominał Franciszek Gąsienica Groń.

Ostatecznie zawody na skoczni ukończył na 10 miejscu. Następnego dnia odbył się bieg na 15 kilometrów. Na dwa kilometry przed metą Włoch Alfredo Prucker przewrócił się na stromym zjeździe. Polak wymijając go wpadł w głęboki śnieg. Stracił przez to ponad siedem sekund. Podniósł się jednak i zdeterminowany dalej biegł do mety. Tam złapali go rozradowani dziennikarze i trenerzy, i oznajmili mu, że zdobył brązowy medal. Do srebrnego medalu Groniowi zabrakło 7 sekund.

Olimpiada w 1956 roku była spełnieniem marzeń nie tylko dla wielu sportowców, ale także dla mieszkańców Cortiny: nowa infrastruktura, zainteresowanie całego świata i boom turystyczny. Nagle z zasypanego śniegiem miasteczka, dosłownie zatopionego w samym środku gór, ukazała się światu „Perła Dolomitów”, a Cortina d’Ampezzo w pełni zasługuje na tą nazwę i swą sławę. Nie może więc nas dziwić, że dziś jest to najdroższy i najmodniejszy ośrodek narciarski we Włoszech. Cortina składa się z kilku ośrodków narciarskich. Szusuje się tu na ponad 120km tras zjazdowych. Na narciarzy biegowych czeka w Cortinie kolejnych 70km tras! Oprócz przyjemności z samej jazdy Cortina zapewnia najwspanialsze alpejskie widoki jakie tylko można sobie wymarzyć. A jazda wśród monolitów skalnych to przyjemność i piękno w czystej postaci.

Po olimpiadzie zjechała tu śmietanka towarzyska Europy – intelektualiści, artyści, arystokracja. Mieszkał tu Ernest Hemingway, bywał Elvis Presley i John Lennon, kochała ją Brigitte Bardot i Audrey Hepburn. Miejsce to było modne i miało klasę. Tak zresztą jest i do dziś.

 

 

Tekst ukazał się w Radiu 3ZZZ w dniu 10.01.2026 roku:

Mój blog: w drodze na Alderaan

Facebook: www.facebook.com/gosia.pomersbach

 

 

(fot. Mariano Mantel / flickr.com / CC BY-NC 2.0)