Zimowe Igrzyska Olimpijskie na półmetku i jednego już jesteśmy pewni – nasi olimpijczycy i polscy i australijscy wrócą z nich z medalami.
Australia ma złoto wywalczone przez przesympatycznego narciarza z NSW, Cooper’a Woods’a, w jeździe po muldach. Polska cieszy się srebrem w skokach narciarskich, wyskakanym na normalnej skoczni przez Kacpra Tomasiaka z Bielska-Białej. Co łączy tych dwóch zawodników, ale pewnie i znacznie więcej olimpijczyków z Mediolanu i Cortiny? Ich rodzice i krewni też uprawiali te dyscypliny, a po zakończeniu kariery zawodniczej rozpoczęli pracę trenerską. Dzięki temu ich synowie i córki miały od najmłodszych lat kontakt ze swoją dyscypliną oraz możliwość treningów i startów w zawodach. W przypadku sportów zimowych to nievzawsze jest takie łatwe, nawet jak mieszkamy w zdecydowanie zimniejszym klimacie.
Od zimowych igrzysk w Salt Lake City w 2002 roku, polscy skoczkowie przywozili z każdej kolejnej olimpiady medal. W tym roku medal był jednak w sferze marzeń, a nie oczekiwań. Z roku na rok nasi skoczkowie skakali gorzej, ale mimo tego polscy kibice wiernie przychodzili na skocznie narciarskie dmuchając naszym pod narty. O tym entuzjazmie niech świadczy fakt, że nawet podczas zawodów Pucharu Świata w Japonii najwięcej na trybunach było kibiców właśnie z Polski. Wierność i wytrwałość kibiców była jednak poddana srogim próbom i wielu zastanawiało się czy pojawi się znowu ktoś kto udźwignie brzemię oczekiwań i nadziei.
Pojawił się niepozorny skromny chłopak z Bielska-Białej, który krok po kroku od mistrzostw świata juniorów poprzez puchar kontynentalny, zawody letniego GP stopniowo nabierał doświadczenia. Najpierw Kacper Tomasiak błysnął w konkursie Czterech Skoczni, który skończył sklasyfikowany na 12 miejscu, najwyżej z wszystkich polskich skoczków.
1 miejsce w tym konkursie jak i w innych zawodach Pucharu Świata „okupowane” jest od dłuższego czasu przez niesamowitego Słoweńca, Domena Prevca. Dla wszystkich nie było więc wątpliwości, kto znajdzie się na olimpijskim podium w tej dyscyplinie. W jego cieniu jednak toczyła się zażarta walka o kolejne miejsca pomiędzy Japończykami, Austriakami i Norwegami, a treningi na skoczni olimpijskiej w Predazzo pokazały, że do grona kandydatów do złota trzeba dodać jeszcze Niemca, Philipp’a Raimund’a. Skoki treningowe pokazały też, że nieśmiało do tego grona puka też nasz 19. latek, Kacper, który we wszystkich seriach próbnych plasował się w czołówce skoczków.
Wyniki pierwszej serii konkursu skoków na normalnej skoczni, był totalnym zaskoczeniem dla niejednego znawcy skoków narciarskich. O ile prowadzenie Niemca było potwierdzeniem bardzo dobrych serii treningowych to pojawienia się Francuza, Valentin’a Foubert’a, na drugim miejscu było szokiem, takim samym jak dopiero 8 pozycja największego faworyta Słoweńca Prevc’a. Kacper Tomasiak poszybował pięknie 103 metry i ukończył pierwszą serię skoków tuż za podium na 4 miejscu. Różnica punktów pomiędzy pierwszym a szóstym zawodnikiem była niewielka i wynosiła raptem 4,5 pkt co przekładało się na 2 m odległości na skoczni.
Druga seria zapowiadała się więc niezwykle pasjonująco. Seria ta miała też pokazać jak odporni są skoczkowie rywalizujący o miano mistrza olimpijskiego. Szwajcar Deschwanden, który zajmował czwarte miejsce razem w Kacprem Tomasiakiem, skoczył fenomenalnie 107 m i objął zasłużenie prowadzenie jednak jego lądowanie nie było idealne. Teraz przyszła pora na skok Kacpra, a w Polsce miliony kibiców z zapartym tchem śledziło ten moment, tak bardzo wszyscy chcieliśmy by ten chłopak zrobił to co zdawało się niemożliwym przed olimpijskimi zawodami.
Kacper Tomasiak miał niekorzystny wiatr – mocniejszy niż skaczącego przed Polakiem Szwajcara. Zapaliło się zielone światło – Kacper przeżegnał się i ruszył z belki. Wybił się z progu idealnie. Posągowy lot zakończył pięknym telemarkiem z głębokim wychyleniem – to był idealny skok powie po zawodach trener Maciej Maciusiak. 107 metrów w takich warunkach to skok na miarę mistrza. Na odjeździe wpadł z ramiona kolegów z drużyny, starego mistrza Kamila Stocha i Pawła Waska. Było dobrze – do szczęścia brakowało już tak niewiele. Najpierw presji nie wytrzymał będący na 3 miejscu po pierwszej serii skoków Norweg Kristoffer Eriksen Sundal. Potem jego los podzielił Francuz Foubert.
Na końcu na belce usiadł ten, który po treningach i po pierwszej serii zasłużenie prowadził – Philipp Raimund. Niemiec skoczył w zbliżonych do Kacpra warunkach powietrznych 106,5 metra, co starczyło do utrzymania prowadzenia. Niemiec zasłużenie wygrał te zawody i Niemcy mają znów swojego bohatera, ale my też mamy swojego Kacpra, 19. latka z klubu LKA Klimczok Bystra, który sprawił Polsce i Polakom ogromny prezent.
Tekst ukazał się w Radiu 3ZZZ w dniu 14.02.2026 roku:
Mój blog: w drodze na Alderaan
Facebook: www.facebook.com/gosia.pomersbach
(fot. Valsts kanceleja/State Chancellery / flickr.com / CC BY-NC-ND 4.0)


















