Polacy przybyli do Australii po przebyciu różnych tułaczych szlaków. Byli to- Żołnierze z pola walk (tu z ks. J. Janusem, Irak 1943)

Polacy przybyli do Australii po przebyciu różnych tułaczych szlaków. Byli to- Żołnierze z pola walk (tu z ks. J. Janusem, Irak 1943)

W latach 1948-1952 przybyło do tego kraju około 63 tysięcy Polaków. Byli to głównie żołnierze Armii Polskiej na Zachodzie, w pierwszej kolejności „Karpatczycy”, a po nich inne formacje, żołnierze Armii Krajowej, byli więźniowie obozów koncentracyjnych, sybiracy i chłopcy i dziewczęta zagarnięci do niewolniczej pracy, młodzież i kobiety przejściowych obozów dla uchodźców na zachodzie Europy, z Bliskiego Wschodu i z Afryki. Nie wracali oni do sprzedanego przez aliantów kraju, szukali wolności i chleba wszędzie tam, gdzie znaleźli życzliwość i możliwość odbudowania swego własnego domu. Takim krajem okazała się też dla nich Australia, której synowie walczyli ramię w ramię z Polakami na różnych frontach, m.in. w północnej Afryce.

Polacy deportowani przez Niemców do obozów koncentracyjnych

Polacy deportowani przez Niemców do obozów koncentracyjnych

Lata 1952-1956 to okres gwałtownego spadku liczby imigrantów polskich przybywających do Australii. Dopiero zmiany polityczne w Polsce w 1956 roku przyniosły lekkie uchylenie żelaznej kurtyny i umożliwiły sprowadzenie członków rodzin celem ich łączenia. Od połowy 1957 roku do połowy 1966 roku zanotowano przyjazd 11 039 Polaków. Zwykle przybywali oni prosto z Polski. Oblicza się, iż między 1952 a 1979 rokiem przyjechało do Australii około 17 tysięcy osób urodzonych w Polsce. Ogółem szacuje się, że w latach 1947-1981 osiedliło się ich w Australii łącznie prawie 100 tysięcy osób. W latach 1980-1989 miała miejsce trzecia fala emigracji polskiej – tzw. emigracji solidarnościowej, podczas której przybyło do Australii 23 751 Polaków, wielu z nich miało ukończone studia wyższe i władało językami obcymi[4].

Dzieci i młodzież z obozów uchodźców (ks. J. Janus w Masindi, 1946)

Dzieci i młodzież z obozów uchodźców (ks. J. Janus w Masindi, 1946)

W Australii mieszka obecnie ponad 150 tysięcy osób polskiego pochodzenia, z tych 58 tysięcy podało Polskę jako kraj urodzenia i tylko 59 tysięcy mówiło w domu po polsku.

Pierwsi polscy emigranci rozpoczynali swój start na ziemi australijskiej od ciężkiej pracy, oszczędzania, dochodzili do własnej działki, własnego domu czy potrzebnego sprzętu. Władzom australijskim nie chodziło zaś o inteligencję, chcieli mieć przede wszystkim robotników. Inteligencji polskiej przybyło zresztą stosunkowo mało. Ściągała głównie do miast, ale zdawała się mniej zaradna niż pracownicy ręczni, nawykli do fizycznej roboty i nieczujący zdeklasowania, kt.re tak gniotło ludzi wykształconych. W ogóle nauka (poza inżynierią) nie popłacała, nawet medycyna – pisał ks. Janus już w 1951 roku[5]. Nie stosowano zasady nostryfikacji obcych dyplomów akademickich, więc lekarze czy prawnicy musieli przechodzić cały etap ponownego kształcenia. Zresztą polska inteligencja pozostawała w Anglii lub wyjechała do Kanady i Stanów Zjednoczonych.

Polonia australijska była przez długie lata społecznością dość zwartą i dość jednolitą, wszyscy prawie przeszli okropności ostatniej wojny, choć nie wszyscy przechodzili tę samą drogę. Niemniej i tu od czasu do czasu pojawiały się konflikty, potyczki słowne, a nawet poważniejsze starcia. Zadaniem duszpasterza było więc likwidowanie takich konfrontacji już u ich początku, doprowadzanie do porozumienia i jedności dla wspólnych narodowych interesów. Nie zawsze było to możliwe i łatwe w realizacji. W jednym z wywiadów z 1952 roku, odpowiadając o. Henryk Wilkinsowi na pytanie, jak Sodalicja Mariańska Australijczyków może pomóc Polakom – „Nowoaustralijczykom”, ks. Janus podkreślił wagę czterech problemów najbardziej nurtujących środowisko emigracji polskiej. Były to: propaganda, czyli lepsza informacja, bezrobocie, szpitale i jego bardziej osobisty cel, czyli Dom Dziecka.

Od początku życia emigracyjnego Polacy gromadzili się przy kościele. Uroczysta procesja, na czele grupy polskiej ks. J. Krasocki

Od początku życia emigracyjnego Polacy gromadzili się przy kościele. Uroczysta procesja, na czele grupy polskiej ks. J. Krasocki

Według ks. Janusa ponad 60 tysięcy Polaków w Australii to przeważnie katolicy, „element przedsiębiorczy, pracowity, uczciwy. Pragnie żyć spokojnie, pracować i urządzić się”. Nikt o tym nie pisze, a jeśli w prasie pojawiają się notatki o Polakach, to przeważnie z okazji różnych przestępstw. Były też wypowiedzi o nienawiści Polaków do Australii. Nic bardziej krzywdzącego niż tego rodzaju propaganda. A zatem trzeba pisać o samych Polakach, o ich problemach; o ich dorobku i wkładzie w dobro wspólne nowej ojczyzny. Dążąc do zatrudnienia emigrantów polskich, którzy zaczynali na nowym kontynencie życie od podstaw, trzeba by zakładać osobne Biura Opieki Społecznej dla Polaków i poszukiwać dla nich pracy. Następny problem to duszpasterstwo wśród chorych, nieznających często języka angielskiego, a leżących w szpitalach. Poprzez dobrze zorganizowaną sekcję miłosierdzia przy Sodalicji Mariańskiej należy docierać z pomocą do jak największej liczby chorych[6].

Plakat zapraszający emigrantów do Town Hall w Melbourne

Plakat zapraszający emigrantów do Town Hall w Melbourne

Pod względem wyznania emigracja polska w Australii była w większości katolicka. Według wydanego w 1975 roku informatora „Duszpasterstwo polskie w świecie” w Australii było 67 kościołów, w których odprawiano polskie msze św. nie rzadziej niż raz w miesiącu. Polscy katolicy – jak zwykle – jedni byli praktykujący, inni obojętni lub wrodzy. Stara generacja była bardziej religijna, młodsza przybyła z Polski była w większości obojętna. Wielu traktowało księży głównie jako ozdobę uroczystości patriotycznych czy rodzinnych. W 1981 roku wśród osób urodzonych w Polsce dwie trzecie stanowili członkowie Kościoła rzymskokatolickiego – 39 692 osoby, 4853 należały do innych wyznań chrześcijańskich, 7069 osób przyznawało się do religii mojżeszowej, 7850 osób deklarowało się jako niewierzący lub nie określiło swojej religii[7].

Obecnie do polskich korzeni przyznaje się co najmniej 200 tysięcy mieszkańców Australii. Tylu ludzi ma więc podstawowe pojęcie o pochodzeniu etnicznym swojej rodziny oraz swej przynależności narodowej. Z tej olbrzymiej masy tylko niewielka grupa odczuwa ściślejsze więzi z ojczystym krajem, z polonijnymi kościołami i stowarzyszeniami, posiada podstawy polskiego myślenia patriotycznego. Drugą grupę stanowią jedynie „potencjalni” wierzący, na których duszpasterstwo polonijne i ośrodki społeczno-kulturalne mogą jeszcze w mniejszym lub większym stopniu próbować oddziaływać. I zadaniem duszpasterstwa polonijnego jest troskliwie pielęgnować pierwszą grupę i nie odwracać się od tej grupy drugiej[8].

—————–

[4] J. Lencznarowicz, Prasa i społeczność polska w Australii, 1928-1980, Kraków 1994, s. 31-32. – Por. M. Kałuski, Polonia katolicka w Australii i działalność duszpasterska dominikanów w Australii i Nowej Zelandii, Melbourne 2010, s. 192-193.
[5] List J. Janusa do J. Gawliny, Melbourne, 16 VI 1951.
[6] Wywiad Henry Wilkinsa z J. Janusem na temat Sodalicji Mariańskich wśród Polaków. ATJKr rkps 4259, s. 60-61.
[7] J. Lencznarowicz, Prasa i społeczność polska, s. 44-45.
[8] Rozmowa ks. Wiesława Słowika z ks. Józefem Augustynem pt. O patriotyzmie i polskiej duchowości, „Życie Duchowe” 2007.

Fragment książki: Jezuici Polscy w Australii (Południowa Australia 1870-1906, Wiktoria 1950-2012), Ludwik Grzebień SJ przy współpracy Andrzeja Pawła Biesia SJ i Wiesława Słowika SJ, Wydawnictwo WAM, Kraków 2012, ss. 51-53.